sobota, 2 listopada 2013

DELICATE MAXI DRESS

Dziś pierwszy raz w życiu złapałam się na myśli o umieszczeniu w szafie pudełka z etykietką „Jak schudnę”. A zaczęło się od tego, że z racji wizyty gości szukałam spodni, w których wyglądam „wyjściowo”, nie noszę ich od tygodnia (Mama powiedziała, że jak jeszcze raz zobaczy mnie w tych jeansach z Zary…) i są w miarę wygodne. Wytargałam złote jeansy i pomyślałam z radością, że byłyby idealne na dzisiejszy wieczór. Szkoda tylko, że nie dopięłam się w nich. Tak dla ścisłości – pół roku temu dopinałam się. No i tutaj pojawił się dylemat  - trzymać czy nie? Właściwie to nawet odrobinę zachwyca mnie perspektywa osiągnięcia jednego rozmiaru więcej (no albo chociaż pół) i, jak to mawia moja współlokatorka, jestem „lekko w szoku, dumna w pełni”. Bo w końcu chciałam przytyć. Ale dylemat pozostaje. Nikt nie zaręczy mi, że ten stan się utrzyma. Tylko w którą stronę pójdzie? Dobrze, że nie dotyczy on sukienki z tego posta. Ona to nawet na ciążę będzie dobra.
sukienka: sh; kamizelka: Zara; torebka: RI; bransoletka: no name; pierścionki: SIX; krzyżyk: MerryMeetMe

6 komentarzy:

  1. Ciekawa ta sukienka :) Ja tez czasami mam dylemat czy trzymać, czy się pozbyć już za małej rzeczy :) Ale zazwyczaj zostawiam i udaje mi się potem ją założyć :)
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Idealna stylizacja dla Ciebie, niesamowicie do Ciebie pasuje !

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna i eteryczna jak zawsze!

    OdpowiedzUsuń
  4. prześlicznie wyglądasz! cudowna sukienka :) cały zestaw bardzo mi się podoba. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń