czwartek, 27 grudnia 2012

True story

To dziwne uczucie, gdy nagle odkrywasz, że jednak coś na Ciebie nie pasuje. Zawsze wydawało mi się, że mam taki typ urody i sylwetki, że pasuje mi dosłownie wszystko. Myliłam się. Z czasem, gdy poznajesz swoje wady i zalety, gdy jesteś bardziej świadomy swojego ciała, zaczynasz uświadamiać sobie pewne rzeczy. I tak na przykład od pewnego czasu wiem już, że moje wymarzone sztyblety to nie są buty dla mnie – mam długie stopy i szczupłe nogi, kiedy ubieram tego typu buty, czuję się śmiesznie, pomimo ich nieodpartego uroku. Może nie wygląda to aż tak źle, ale liczy się moje samopoczucie i to, jak ja się widzę, a po prostu się w nich „nie widzę”. Tak samo ciężkie buty na wysokim obcasie (w ogóle buty na bardzo wysokim obcasie) – długie, szczupłe nogi powodują, że wyglądam jak czapla. I tak z nich także rezygnuje (no może zostawię sobie jedne...), zważywszy na to, że nie jestem mistrzem obcasa powyżej 10 cm. Oryginalne lity? Nie dla mnie, wyglądam komicznie. Problematyczne są też sukienki bez ramiączek, do tego bardzo niekomfortowe. Ostatnio sprawiłam sobie taką i już kombinuje, z jakiego materiału ramiączka do niej doszyć. Nie mogę też nosić kolczyków, jestem uczulona. Ogromnie tego żałuje, zawsze marzyłam o długich kolczykach podkreślających szyję. Przekłuwałam uszy trzy razy, nigdy się nie goiły.
Są rzeczy, z którymi się już pogodziłam i takie, z którymi możliwe, że nie pogodzę się nigdy. Ale to tylko tworzy mnie taką, jaka jestem, dlatego zaakceptuję także moją nieakceptację ;)
sweter: po babci; top: Stradivarius; szorty: diy; czapka: H&M; buty: Timberland

9 komentarzy:

  1. świetne szorty! marzą mi się takie z wyższym stanem...co do ubrań bez ramiączek to łączę sie z Tobą w bólu...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo ciekawe połączenie!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. genialna stylizacja! bardzo ciekawy blog- oczywiście obserwuję:)
    zapraszam do siebie;)) http://vanguarddeer.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń