niedziela, 29 stycznia 2012

I won't say I'm in love

W przerwie w nauce do egzaminu z psychologii pozytywnej dopadłam lutowe Elle i przeczytałam artykuł „Dla kogo się ubieramy?”. Nigdy właściwie nie zastanawiałam się nad tym, dla kogo ja się ubieram. Jako kobiecie XXI wieku jako pierwsza myśl nasunęło mi się, że oczywiście dla siebie. Ale czy tylko? Myślę, że nie da się tego stwierdzić. Zabawa z modą jest dla mnie ogromną przyjemnością, a w każdym ciuchu muszę czuć się komfortowo, bo inaczej wiem, że po prostu nie jestem sobą. Nie potrafię też dopasować się strojem, ani traktować go jako przebranie, bo wtedy w pewnym sensie czuję się jak oszustka. Uważam jednak, że bez względu na to, jak bardzo chciałabym być niezależna, to zdarza mi się ubierać dla mężczyzn. A przynajmniej zastanowić się nad tym, czy ten, na którym mi zależy uzna, że w misternie dobranym stroju wyglądam dla niego atrakcyjnie. Każda, nawet najpewniejsza siebie kobieta, lubi przejrzeć się w czyichś oczach i ujrzeć w nich zachwyt. Zwłaszcza ukochanej osoby :) 








Sweterek, spódnica: Vero moda
Pasek: Zara
Buty: River Island/Asos

9 komentarzy:

  1. świetny zestaw! wszystko mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  2. fantastyczny swetro-płaszczyk!

    OdpowiedzUsuń
  3. kocham jak jest futrzaście <3

    piekne usta!

    www.horse-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Stylizacja swietna, ale włosy... meeega!!!

    alanja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. sweterek jest idealny, ale tak, zachwyt męskich oczu jest bardzo potrzebny:)

    OdpowiedzUsuń
  6. doskonały zestaw - pięknie wyglądasz, a cekinowa spódnica jest rewelacyjna!

    OdpowiedzUsuń