wtorek, 20 września 2011

Pinch of the Wild West

Na zdjęciach powyżej uwieczniłam kosmetyki Kiko, które zakupiłam we Florencji i które obiecałam Wam pokazać. Wypróbowałam już wszystkie i jestem bardzo zadowolona. Lakiery są trwałe, a każdy z nich kosztował tylko 2 euro! Część z nich jest moja, a część mamy, ale podejrzewam, że i tak starczą nam na cały rok ;) Na kolejnym zdjęciu po kolei znajdują się:
1) najtrwalszy eye liner, jaki kiedykolwiek miałam (najlepsze jest w nim to, że raz wydaje się niebieski, a raz zielony)
2) granatowy flamaster do paznokci, świetny do kolorowego frechu
3) tusz do rzęs z okrągłą końcówką
4)pomadka w idealnym kolorze i o idealnej trwałości i konsystencji
5) cień do powiek w pisaku, łatwy w użyciu i tak samo trwały jak pomadka i eye liner
Z wyjątkiem tuszu do rzęs, którego nie poleciłabym tylko ze względu na szczoteczkę, każda z tych rzeczy jest obecnie nieodłączną częścią mojego już jesiennego makijażu.

Do dzisiejszej stylizacji z koszulą z Portobello dobrałam mój kolejny włoski nabytek – botki z miękkiej skóry. Mam nadzieję, że będą mi służyć tak długo, jak służą mojej mamie kozaki, które kupiła 11 lat temu w Hiszpanii. Cały outfit zwieńczyłam warkoczami i czarną kreską. To mój sposób na szczyptę dzikiego zachodu ;)
Koszula: Portobello Vintage Butik
Spodnie: River Island
Botki: Scarlet J.
Bransoletki: Parfois, Six

7 komentarzy:

  1. zgadzam sie, swietne zdjecia!Pozdrawiam i zapraszam do mnie www.saymejustine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. zdjęcia są naprawdę świetne! a Ty prześlicznie wyglądasz w warkoczykach! :)

    pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zanim jeszcze przeczytałam tytuł, zdjęcia skojarzyły mi się z Teksasem - dziewczyna kowboja, konie, zachodzące słońce :) świetna sesja, bardzo klimatyczna

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz naprawdę genialny styl. Buty i spodnie wyglądają razem nieziemsko :) Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń