środa, 21 listopada 2012

Take me to your wanderland

Zainspirowana wpisem na blogu Czekolady, postanowiłam napisać o tym, jak sama czuję się jako blogerka modowa (nie lubię tych szufladkujących określeń). Podpisuję się wszystkimi czterema łapkami pod tekstem o stereotypach na temat blogerek. Niby  jestem zdania, że obcy ludzie mogą myśleć sobie co chcą, ale bardzo mnie ciekawi, jak widzą moją działalność moi bliscy, przyjaciele i znajomi.
Nie raz spotykałam się z pytaniem „Ale właściwie, to po co ty to robisz?”. Po co? Moda zawsze była integralną częścią mnie, nie pamiętam już nawet od kiedy. Przez lata bawiłam się nią i zaliczyłam wiele wpadek, nierzadko spektakularnych, które dziś wspominam z uśmiecham na ustach (i jak tylko znajdę zdjęcia, na których są uwiecznione, to z chęcią Wam je pokażę). Teraz wiem, że idę w coraz lepszym kierunku i ubieram się bardziej świadomie. Blog uczy mnie patrzeć na siebie trzeźwym okiem, zauważać, w czym jest mi dobrze, a w czym nie. Daje mi możliwość pokazania się w wielu odsłonach. Uczy mnie bycia sobą, określania samej siebie. Pozwala mi też, mam nadzieję, inspirować innych. Daje mi po prostu radość i pamiątkę na przyszłość :) 
Wracając jednak do tematu wyjściowego – spotkałam się także z uszczypliwymi uwagami typu „O, znowu nowe ciuchy, ciekawe, kiedy będą na blogu”, albo „Czasem się zastanawia, ile ty musisz wydawać na to wszystko”.  To, że kupiłam coś nowego, nie znaczy, że na pewno uwiecznię to tutaj, a na temat pieniędzy mam jedno zdanie – póki pozwalanie sobie na przyjemności jest w zasięgu mojej ręki, mogę jedynie się cieszyć.
Rzadko piszę długie posty na blogu, a to tylko dlatego, że zastanawiam się, czy to, co chcę opowiedzieć o mojej pasji nie wyda się puste i nie zabrzmi po prostu idiotycznie. O ironio, na innych blogach uwielbiam czytać notki o ciuchach i dodatkach (pomijając te w stylu „Dziś mam na sobie…”), zwłaszcza tych z historią, ale gdy sama napiszę coś podobnego, od razu kasuję. Jedyne, co mogę powiedzieć sobie samej to „Odwagi kobieto! Nie dajmy się zwariować.”. 
Mam nadzieję, że dzięki temu, co tu napisałam, spotkam się teraz z większym zrozumieniem mojej „działalności” :)
sweter: sh; kurtka: Pepe Jeans%; plecak: Promod%; spódnica: Zara, zegarek: no name; buty: Vagabond (mamine) 

17 komentarzy:

  1. Świetna stylizacja i zdjęcia! Jakim aparatem były robione?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starym Nikonem D40, obiektyw 18-200 :) Niezawodny

      Usuń
  2. Prześlicznie wyglądasz w takich kolorkach:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, ale to bardzo podoba mi się kolorystyka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!jakie rewelacyjne zdjęcia<3
    jestem pod wrażeniem, a plecak dopełnia efekt!

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz rację, nie daj się zwariować, zawsze znajdą się zawistnicy. A sweter obłędny!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ci powiem co sądzę, jako twoja stara znajoma. Nie ma sensu przejmowac się nieprzychylnymi opiniami, bo tak się jakoś dziwnie składa, że niscy ludzie dla zasady będą krytykować i nie ważne, na jakim poziomie jest ta krytyka - jeśli akurat dotyczy tego, że ktoś sobie prowadzi bloga nie szkodząc nikomu, no jeśli kogoś to boli, to jest zwykłym szaraczkiem, ktory nigdy by się nie odważył zrobić czegoś, co lubi, czegoś więcej, niż inni. Ktoś równy poziomem będzie się zawsze cieszył, że inni mają dobrze i, że mogą sobie pozwolić na przyjemności. Takie jest moje nieskromne zdanie. A poza tym to twój blog jako jeden z kilku inspiruje mnie, może nawet bardziej niż inne, bo znam cię osobiście i fajnie, że dziewczyna z mojego otoczenia jest szafiarką.
    Pozdrawiam, Ola

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze ze napisalaś tego posta niektórzy nie ogarniaja idei blogerstwa :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nawet nie wiesz, jak miło jest inspirować... choćby do napisania wpisu takiego, jak ten Twój :)))
    Z tego wszystkiego, co napisałaś najbardziej frapuje mnie właśnie kwestia pieniędzy, a raczej podejścia innych do n a s z y c h wydatków. Niektórzy chcieliby nas ze wszystkiego rozliczać, mówić nam, na co mamy nasze pieniądze wydawać ("mogłabyś zamiast setnego swetra wspomóc ubogich") i wypominać każdy grosz, którego oni nie mają. Nie rozumiem tego - mam nieco na swoje przyjemności, więc powinnam się tego wstydzić i udawać, że jest zupełnie inaczej, by innym nie było przykro? Ależ niektórym łatwo zarządzać cudzym portfelem!

    OdpowiedzUsuń